Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
26 postów 70 komentarzy

Nawróć się - teraz!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jest dla Ciebie DOBRA NOWINA 4/6. "Może nie ja? Może kiedy indziej? Może to mnie nie dotyczy? Może przemilczę tę kwestię! Inni! Niech inni tylko nie ja. Ja nie muszę.."

 

 

Jezus wykonał swoją misję w 100%.

//chris.schol.nowyekran.net/post/70802,jezus-juz-cie-odkupil-fakt-dokonany

Teraz piłeczka jest po Twojej stronie. Uwierz w Niego! Uwierz, że to czego dokonał zrobił dla Ciebie. Owszem dla wielu innych też, ba nawet dla wszystkich, jednak to najważniejsze jest dziś to co dotyczy Ciebie. Zbawienie jest właśnie dla Ciebie. Wybawienie od śmierci, od grzeszności i skutków grzechu, wreszcie od wiecznej śmierci - to jest dla Ciebie.

Weź to na wiarę. Uwierz. Uwierz w Niego. Uwierz, że to co słyszałeś i czytałeś o nim to prawda. Uwierz w ewangelię o Jego życiu.

Wątpliwości odpędź swoją decyzją. Wątpliwości są bowiem niczym więcej jak tylko rozżarzonymi pociskami złego by Cię odciągnąć. By zniechęcić i zamulić tą wspaniałą Prawdę! Nie daj się temu. Uwierz w Niego, a się na pewno nie zawiedziesz!

Nie czujesz tego? Nie szkodzi. Wiara nie jest uczuciem. Emocje to emocje, raz są takie innym razem są inne. Tak wygląda ludzkie życie. Wiara zaś jest decyzją. Decyzje z kolei fundamentem życia. Zdecyduj się na Jezusa. Zdecyduj, że jesteś Jego wyznawcą. Nie jest ważne wyznawcą czego lub kogo byłeś wczoraj. Jezus nie ma sobie równych.

Uchwyć się Jego płaszcza. Zawierz mu siebie, swoje życie i swoją rodzinę. Zaufaj Jezusowi. On zrobił wszystko dla Ciebie. Twoja wiara musi być pewna. Podejmij decyzję, powiedz głośno: „wierzę w ciebie Jezu!” Otwórz swoje usta i powiedz z głębi swojego jestestwa: „WIERZĘ W CIEBIE JEZU!”.

Zrobiłeś to? Jeśli nie i myślisz, że śmiało możesz dalej wodzić wzrokiem po tych słowach to zaszło nieporozumienie. To nie jest pisanie do czytania. To jest pisanie, w którym On jest najważniejszy!

Następnym najważniejszym jesteś Ty drogi czytający. Zachęcam Cię mocno, uwierz w Jezusa. Zdecyduj się na Niego. Wypowiedz na głos tę powyższą kwestię. By Twoje życie mogło być przez Niego odnowione.

Czy wystarczy uwierzyć? Nie.

Słowo Boże mówi, że złe duchy też wierzą w Jezusa. Wierzą i drżą. Potrzebne jest być nawrócił się na Niego. Co to znaczy? To znaczy, że po spotkaniu trzeba za Nim pójść.

Nie chodzi wcale o to, żebyś nie grzeszył. Chodzi o coś więcej. Chodzi o to abyś Go umieścił w swoim życiu na tronie! Jezus chce byś królem w Twoim życiu. Chce byś miał na względzie Jego zdanie w swoich sprawach. Chodzi o to, że On zna świętą i dobrą wolę Ojca. Będzie Ci ją objawiał. Tylko koniec z Twoimi rządami. Koniec. Teraz masz przyjaciela i króla. Króla Królów i Pana Panów. Księcia pokoju!

Będzie razem z Tobą w Twoim życiu. Nigdy Cię nie opuści i nigdy Cię nie zawiedzie. On jest jedynym niezawodnym przywódcą! Może w swoim życiu zawierzyłeś komuś, kto Cię zawiódł. Może przesadnie w tej chwili wierzysz komuś lub w coś. Na próżno. Tylko na Jezusie się nie zawiedziesz. Tylko On poprowadzi Cię bezpiecznie w dobre miejsca, odpowiednie okoliczności i relacje.

Dlatego, że On chce Twojego dobra.

Idąc razem z Nim przeżyjesz wspaniałą przygodę. Twoje życie nabierze głębokiego sensu. Narodzisz się na nowo! Będziesz nowym człowiekiem bez względu na to ile masz lat. Nowe życie przed Tobą.

Czy życie bez grzechu? Życzę Ci by było ich jak najmniej. Na pewno będzie ich coraz mniej bo zamiast chodzić za grzechem zaczniesz chodzić za Jezusem. Wejdziesz na drogę uświęcenia. Niestety zmaza pierworodnego grzechu da o sobie czasem znać. Jednak Jezus podniesie Cię z każdego upadku. Tylko mocno się Go uchwyć.

Dziś podniesie Cię z tego miejsca gdzie jesteś. On może wydźwignąć Cię z kłopotów w jakie się wpakowałeś. Czy to rodzinnych czy zawodowych czy też emocjonalnych. Przyjdźcie wszyscy utrudzeni i utrapieni, a On pokrzepi!

Jezus przyszedł na świat by owce miały życie i to życie w obfitości. On nie stoi odwrócony plecami do Twojego życia. Patrzy na Ciebie i Twoje życie.

Może w tej chwili On jest w nim obecny. Tylko, że w formie zawieszonej na ścianie lub stojąc na półce. Jako element Twojego życia, którym ty zarządzasz. Niestety to nie wystarczy.

Jeśli nie będziesz mieć Go w sercu, czy też na tronie swojego życia, to ilość obrazów na ścianie nie będzie miała znaczenia. Dlaczego?

Dlatego, że Jezus nie chce być tylko ozdobą. Nie chce być kimś kogo przestawiasz z kąta w kąt. Nie jest aranżacją wnętrza.

Jest Królem albo nim nie jest.

Jeśli idziesz za wszystkimi podszeptami i wszystkimi błyskotkami dogadzając jedynie sobie to właśnie jest sytuacja, że królem jest ktoś inny. Przed Jezusem zaś zegnie się każde kolano istot niebieskich i ziemskich. Każdy język wyzna, że Jezus jest panem. Każdy język wyzna, że JEZUS JEST PANEM!

Musisz zdecydować czy idziesz w prawo czy lewo.

Uwierzyć i nawrócić się możesz tylko czując głęboki sens takiej reakcji na te słowa. Głębokim sensem jest to co opisano w tym cyklu dotychczas. Fakt ogromnej miłości Ojca do Ciebie. Fakt niezwyciężalnej rzeczywistości grzechu. Wreszcie najwspanialsza drogocenna perła czyli misja Jezusa! Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie. Fakt, że zapłacił cenę życia za Twoje wszystkie grzechy.

Pytanie otwarte to pytanie co Ty z tym zrobisz. Ja zachęcam tylko na jedną opcję. Na życie.

Uwierz w Niego! Zmień swoje życie na takie, gdzie On będzie Twoim Królem i Panem.

Bez modlitwy ani rusz. To nie jest rozmowa między Tobą, a mną. To sprawa między Tobą i Bogiem.

Możesz tak, lub inaczej po swojemu byle szczerze:

„Panie Jezu, dziś podejmuję świadomą decyzję by w Ciebie uwierzyć. Wierzę w Ciebie. Wierzę Tobie. Wierzę, że chcesz mojego dobra. Wierzę, że z Tobę będę bezpieczny. Dlatego chcę wpuścić Cię do swojego życia. Chcę byś był nie tylko obecny w moim życiu. Chcę byś zajął najwyższe w nim miejsce. Wyznaję Cię moim Królem i Panem! Jezu Chryste jesteś moim Królem i Panem! Otwieram się na Ciebie i Twoje prowadzenie w moim życiu. Chcę byś był ze mną na zawsze! AMEN”

KOMENTARZE

  • To mnie nie dotyczy
    Dziękuję za uwagę.
  • Uwierz w Henryka
    Tego poranka ktoś zapukał do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzałem zadbaną, ładnie ubraną parę ludzi. Mężczyzna odezwał się pierwszy:
    - Cześć! Ja jestem Jan, a to Maria.
    Maria: - Cześć! Przyszliśmy by zaprosić cię byś pocałowal z nami tylek Henryka.
    Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miałbym chcieć całować jego tylek?
    Jan: - Jeśli pocałujesz Henryka w tylek, da ci on milion dolarów; a jeśli nie, spierze cię na kwaśne jabłko.
    Ja: - Co? Czy to jakieś wariackie rozruchy?
    Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudował to miasto. Henryk posiada je całe. On może zrobić wszystko co zechce, i chce ci akurat dać milion dolarów, ale nie może póki nie pocałujesz go w tylek.
    Ja: - To zupełnie bez sensu. Dlaczego…
    Maria: - Kim jesteś by podawać w wątpliwość dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarow? Czy nie są one warte małego pocałunku w tylek?
    Ja: - No cóż, może, jeśli to prawda, ale…
    Jan: - A wiec chodź pocałować z nami tylek Henryka.
    Ja: - Czy czesto go całujecie?
    Maria: O tak, cały czas…
    Ja: - I dał wam już ten milion dolarów?
    Jan: - No cóż, nie, nie można dostać pieniędzy póki nie wyjedzie się z miasta.
    Ja: - A więc czemu jeszcze z niego nie wyjechaliście?
    Maria: - Nie możesz wyjechać póki Henryk ci nie pozwoli, bo inaczej on nie da ci pieniędzy i stłucze na kwaśne jabłko.
    Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocałował Henryka w tylek, wyjechał z miasta i dostał milion dolarów?
    Jan: - Moja matka całowała Go w tylek całe lata. Rok temu wyjechała, i jestem pewien że dostała pieniądze.
    Ja: - Nie rozmawiałeś z nią od tamtej pory?
    Jan: - Oczywiście że nie, Henryk nie pozwala na to.
    Ja: - Dlaczego więc sądzicie że ktokolwiek dostaje pieniądze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiście?
    Maria: - No cóż, dostajesz troszkę przed wyjazdem. Może będzie to podwyżka, może wygrasz coś na loterii, może po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
    Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem?
    Jan: - Henryk ma pewne znajomości.
    Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakimś monstrualnym oszustwem.
    Jan: - Ale to przecież milion dolarów, czy możesz przepuścić taką szansę? Poza tym, pamiętaj że jeśli nie pocałujesz Henryka w tylek,zbije cię on na kwaśne jabłko.
    Ja: - Może jeśli bym mógł zobaczyć Henryka, pogadać z nim, uzyskać więcej bezpośrednich informacji…
    Maria: - Nikt nie widział Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawiał.
    Ja: - A wiec jak całujecie go w tylek?
    Jan: - Czasem posyłamy po prostu całusa, myśląc o jego tylku. Czasem całujemy w tylek Karola, i on przekazuje to dalej.
    Ja: - Kim jest Karol?
    Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczył nas wszystkiego o całowaniu tylka Henryka. Wszystko co musieliśmy zrobić, to po prostu zaprosić go do nas kilka razy na obiad.
    Ja: - I tak po prostu uwierzyliście mu na słowo, kiedy powiedział że jest Henryk, że Henryk chce byście pocałowali go w tylek, i że zostaniecie za to wynagrodzeni?
    Jan: - O nie, Karol miał list który Henryk wysłał mu wiele lat temu, w którym wszystko zostało wyjaśnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ją zobacz.

    Jan podał mi kserokopię ręcznie zapisanej kartki, w której naglówku stało: “Z notatnika Karola”. Było tam wypisanych jedenaście punktów.

    1. Pocałuj Henryka w tylek, a dostaniesz milion dolarow gdy opuścisz miasto.
    2. Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością.
    3. Bij na kwaśne jabłko każdego kto jest inny od ciebie.
    4. Zdrowo jadaj.
    5. Henryk osobiście podyktował ten list.
    6. Księżyc jest zrobiony z zielonego sera.
    7. Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą.
    8. Myj ręce po skorzystaniu z toalety.
    9. Nie pij.
    10. Jadaj swe parówki wyłącznie w bułkach, bez żadnych dodatków.
    11. Pocałuj Henryka w tylek, bo inaczej zbije cię on na kwaśne jabłko.

    Ja: - Ale to wygląda na pisane w notatniku Karola.
    Maria: - Henryk akurat nie miał papieru.
    Ja: - Mam wrażenie że gdybyśmy sprawdzili, okazałoby się to pismem Karola.
    Jan: - Oczywiście, ale to Henryk to podyktował.
    Ja: - Mówiliście przecież że nikt Henryka nie widział?
    Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawiał on do niektórych ludzi.
    Ja: - Mówiliście że jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwaśne jabłko tylko za to że są inni?
    Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze rację.
    Ja: - Skąd to wiecie?
    Maria: - Punkt 7 mówi że ‘Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą’.To mi wystarczy!
    Ja: - Może wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslił to wszystko?
    Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi ‘Henryk osobiście podyktował ten list’. Poza tym, punkt 2 mówi ‘Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością’, punkt 4 ‘Zdrowo jadaj’, i punkt 8 ‘Myj ręce po skorzystaniu z toalety’. Każdy wie że te stwierdzenia są prawdziwe, a więc i reszta taka musi być.
    Ja: - Ale punkt 9 stwierdza ‘Nie pij’, co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zaś mówi ‘Księżyc jest zrobiony z zielonego sera’, a to jest totalna bzdura.
    Jan: - Nie ma sprzeczności miedzy 9 i 2; 9 po prostu uściśla 2. A co do 6, to przecież nigdy nie byleś na Księżycu, a więc nie możesz wiedzieć na pewno.
    Ja: - Naukowcy udowodnili przecież że księżyc jest zrobiony ze skał…
    Maria: - Ale nie wiedzą czy przybyły one z Ziemi, czy z głębi kosmosu, więc równie dobrze może to być zielony ser.
    Ja: - Naprawdę nie jestem tu ekspertem, ale wydawało mi się że teoria iż Księżyc powstał z fragmentów Ziemi została obalona. Poza tym, niewiedza skąd skała przybyła nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
    Jan: - Aha! Właśnie przyznałeś że naukowcy często się mylą, lecz my wiemy że Henryk zawsze ma rację!
    Ja: - My wiemy?
    Maria: - Oczywiście że tak, Punkt 5 przecież tak mówi.
    Ja: - Mówicie że Henryk zawsze ma rację ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
    To okrężna logika, w niczym nie różniąca się od stwierdzenia: ‘Henryk ma rację, ponieważ powiedział że ma rację’.
    Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumieć! To takie radosne widzieć kogoś przybliżającego się do myśli Henryka.
    Ja: - Ale… eh, nieważne. A co z parówkami?

    Maria sie zarumienila. Jan mi zaś odpowiedział:
    - Parówki, w bułkach, bez dodatków. To po Henrykowemu. Każdy inny sposob jest zly.
    Ja: - A co jeśli nie mam bułki?
    Jan: - Nie ma bułki, nie ma parówki. Parówka bez bułki jest zła!
    Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?

    Maria zamarła porażona. Jan krzyknął: - Jak ci nie wstyd używać takich słów! Wszelkie dodatki są złe!
    Ja: - A więc wielki stos kiszonej kapusty z kawałeczkami parówek jest nie do przyjęcia?

    Maria zatkała sobie uszy palcami, mrucząc: - Nie słyszę tego, la la la, la la, la la la.
    Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakiś potworny zboczeniec mógłby to jeść…
    Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo często.

    Maria omdlała. Jan zdążył ją pochwycić i wysyczał: - Jeślibym wiedział że jesteś jednym z tych, nie marnowałbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cię na kwaśne jabłko, ja tam będę, licząc swe pieniądze i głośno się śmiejąc. Na razie jednak pocaluję Henryka w tylek za ciebie, ty bezbułkowy, parówkokrojący pożeraczu kapusty!

    Mówiąc to, pociągnął Marię do ich czekającego samochodu, i odjechali.
  • @now 12:41:18
    Uśmiałem się. Dziękuję :-).
  • @christophorosscholas 12:53:32
    :-)
  • @now 12:41:18
    Prostactwo pozostaje prostactwem, nawet wówczas, gdy jest prostactwem wyrafinowanym. Zatem Pański komentarz jest także prostactwem i stwierdzam to jasno i wyraźnie, dlatego, że nie okazuje Pan szacunku innym osobom.

    Inteligencja nie wystarczy, aby pojąć to, co Święte. To, co Święte, objawia zawczasu się tylko takiej osobie, która pragnie tego co dobre dla innych przynajmniej w takim stopniu, jak dla siebie i dokłada starań, aby to pragnienie zrealizować. Dodam, że to nigdy nie jest zasłużone, ale trzeba postawić pierwszy krok, a Święte pomoże dokonać reszty z tego, co niemożliwe o własnych siłach.

    Gwoli ścisłości - to nie "Henryk" będzie prał na kwaśne jabłko. Tu - oprócz inteligencji - trzeba mieć jeszcze gotowość do zaakceptowania tego, co niewygodne. Tak jak istnieją ludzie dobrzy i źli, tak istnieją byty duchowe anielskie i demoniczne.

    Kolejnym punktem logiki jest zrozumienie, że byty duchowe dobre zawsze ze sobą współpracują, ponieważ dobro oznacza dla nich zawsze tylko dobro absolutne i niepodzielne. Byty dobre zawsze tworzą i dążą do oddania wszystkiego Temu, Który Wie Najlepiej, co z dobrym czynić dla Dobra Absolutnego. Rozumieją także, że nic by bez Niego nie powstało, co powstało i nic by nie uczynili dobrego bez Niego. Stąd - w Królestwie Niebieskim nie ma żadnego "moje", "dzięki mnie", "co to nie ja".

    W królestwie zła - przeciwnie. I tam również jest władca, tylko pojąć należy, że on sam z siebie także powstać nie mógł, bo tylko Jeden istnieje sam z Siebie. I stąd oczywistym - nie może być on większy, potężniejszy niż Bóg Najwyższy. Jednak i on ma - jako osoba (gdyż osoba jest czymś wyższym niż byt bezosobowy) - swoje intencje, a dokładniej mówiąc - pożądania. I w ramach tym pożądań jest wykorzystanie słabszych i zadawanie krzywd w imię "swojego"... i zemsta.

    W tej nieszczęsnej, ograniczonej, tragicznej wręcz, i w pewnym sensie - martwej - przestrzeni znajdą się także ci, którzy nie okażą szacunku Świętości, tak jak Zły nie okazał. Kto się buntuje przeciwko Temu, Który Jedyny Dobry, Który Jedyny Miłością, nie może mieć w sobie prawdy i nie może mieć w sobie miłości. Trafi więc do tej przestrzeni z podobnymi sobie, gdyż takiego sobie właśnie obrał króla.

    Bo chyba nie był aż tak głupi, aż tak naiwny, żeby przyjąć, że to on sam będzie królem wszystkiego i Najwyższym?
  • @kontra 16:40:47
    Karol?
  • To takie proste... tylko dla tego kto wie jak żyć
    i ma łatwy wybór... dla wielu to nie jest takie proste...

    Ja się nawróciłem z nawrócenia... nawracałem się kilka razy... a ogólnie to za późno się nawróciłem.... nie wybaczono mi... niestety popełniłem zbyt wiele zła... ale się nawróciłem mimo tego że jestem w piekle.
  • @now 16:49:08
    Jakie to ma znaczenie, skoro argumentacja jest logiczna, oparta jedynie na zdrowym rozsądku? Nie opieram się na Piśmie.

    Jedynym założeniem jest, że materia nie jest ostateczną rzeczywistością. Do tych samych wniosków przy odrobinie starania powinna dojść dziś każda osoba, która temu tematowi poświęci dostateczną uwagę.

    Nie. Nie Karol. I nie Jan. Zwykły człowiek, który bez przerwy dostaje coraz większe podwyżki.
  • @kontra 17:05:26
    Co to znaczy ostateczną? W sensie czasu jaki jest nam dany na ziemi jest ostateczna, ale przecież nie materią człowiek żyje. Czy myśli są materialne na przykład? Nie są i jest cała przestrzeń życia duchowego. To duchy w zasadzie mają znaczenie. Ale czy coś dzieje się bez wiedzy Boga? Mamy wolną wolę i wybór, ponosimy konsekwencje. Trzeba mieć świadomość, a ta świadomość bierze się z Ducha, jak się ma fałszywego ducha to ma się fałszywą świadomość. Przysłowie mówi że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. I tak jest. Gdzie rozum śpi budzą się demony, a demony to odcięcie od rozumu. To kretynizm, psychopatia, brak miłości, nieszczęście... piekło.... to chyba tyle. Rodzimy się i umieramy, tylko Bóg trwa wiecznie. My nie jesteśmy Bogiem, jesteśmy tylko pielgrzymami. Nasz czas jest ściśle określony.
  • @ezaw 16:52:53
    Wiesz, myślę, że każdy powinien stanąć przed wyborem. Jak wybierze? To już jest sprawa jego życia. Czasami to łatwy wybór czasami nie, różni ludzie i różne okoliczności o tym decydują.

    Ta metoda to klucz. Czasami trzeba ją przećwiczyć ponownie, czasami na każdej dziedzinie życia osobno. Znowu, różnie to bywa :).

    Na górze Ci wybaczono - pewnie o tym doskolane wiesz. A tutaj to już ziemski galimatias. Też się może trochę poprostować.

    Nie jesteś w piekle. Możesz doświadczać co najwyżej wściekłości tego duszka, który błąka się ze świadomością, że jest pokonany.

    U Ciebie to podejżewam, że Królestwo Boże jest ;-).
    Trzymaj się
  • @kontra 17:05:26
    Kontra, dobrze jest jak jest.
    Now zechciał przeczytać notkę bo skomentował mniej więcej w temacie. Zawsze takie rzeczy mogą później dręczyć po nocach ;-). Po to przecież to piszę :-).
    Natomiast całość jest taka jaka jest prawda. Zwycięski Jezus. Propozycja. Możliwość maszerowania dalej przez życie z Nim. Osobista decyzja. Dopełnieniem jest kpina i szyderstwo, chociażby dowcipne i inteligentne.
    Wyszło tak jak jest na prawdę.
    Pozdrowienia!
  • @kontra 16:40:47
    Aha, to był przykład logiki! Przepraszam, ale rzeczywiście nie rozumiem. Być może to logika wielowartościowa i n-alternatywna. Albo po prostu zły człowiek jestem.
  • @now 17:47:23
    Wskazać braki.
  • @christophorosscholas 17:25:34
    Niestety w tym rzecz że Bóg wybacza ale już nie może nic zrobić. Bo niby co moze na zepsutej naturze.

    Królestwa nie ma i nie będzie. Martwa dusza jest,. Piekło i hańba na wieki. Zatracenie.

    Demony porwały moją duszę do piekła z wielkim rykiem.
  • @ezaw 18:05:36
    Nie.
    Jesteś odkupiony i piekło nie dla Ciebie.
    Nie daj się okłamać.
  • @omnia 18:12:49
    W rzeczy samej :-).
  • @kontra 17:51:59
    Jakże mam wskazać braki w logice, której nie mogę dostrzec?
  • @christophorosscholas 18:13:28
    Nie daje się okłamać. Piekło jest tutaj na ziemi, w duszy każdego z nas. Ja mam grzech śmiertelny i moja dusza poszła do piekła. Fakt diabły pracowały na to długo i solidnie, bo diabłom o to chodzi aby ludzi wciągnąć w większe bagno niż ich, wtedy czują satysfakcje...

    Tak to działa. Nie ma piekła po śmierci, po odejściu z tego świata. Piekło jest tu i teraz... czasami mijasz ludzi którzy są w piekle, ale nawet o tym nie wiesz... po prostu.
  • Znaczek szatana
    A nie wydaje Wam się, że znaczek ilustrujący post christophorosscholasa jest jakiś taki niepokojąco szatański...?
  • @now 18:16:07
    Używam słów. Słowo - logos - niesie ze sobą pewną treść. Konstrukcje ze słów są konstrukcjami logicznymi, jeśli ich treść wskazuje na prawdę. Jeśli potrafisz pojąć tyle, żeby zakpić, iż jestem "Karolem", czyli obrońcą pewnych tez, oznacza to, że konstrukcja była wystarczająco logiczna, abyś uchwycił jej główne przesłanie. Przesłanie to podparte jest pewnymi argumentami. Jeśli nie twierdzisz, że nie dostrzegasz argumentacji, kłamiesz. Jeśli jednak dostrzegasz argumentację, rzucam rękawicę. Wykaż jej braki. I nie zgrywaj głupszego niż jesteś, bo jeszcze się zdemaskujesz. Możesz teraz wykazać, że jesteś cynikiem i kpiarzem hobbystycznym, a nie kimś, komu po prostu zapłacili, aby służył swoim umysłem pewnym niechwalebnym celom. (Jak się ktoś taki nazywa?) Nie mówię, że hobbysta powinien koniecznie wdać się w dyskusję, ale ja o to PROSZĘ, jeśli jesteś człowiekiem, któremu zależy na prawdzie, a nie ... ( tu wstawić rozwiązanie zagadki).

    Nawet jeśli w istocie nie szukasz prawdy, lecz jedynie dla zabawy przekazujesz swoje myśli, wynosząc się nad wszystkich, którzy "tkwią w bajeczkach" możesz zawsze odnieść zwycięstwo niezbyt chlubne, ale uprawnione, odnosząc satysfakcję z wykazania braku logiki w argumentacji.
  • @now 18:43:54
    Now, weź nie zaniżaj poziomu :-).
    Znasz jakiś dobry dowcip jeszcze?
  • @christophorosscholas 19:44:39
    Przepraszam za spóźnioną reakcję, mam dyżur na kilku forach jednocześnie i nie wyrabiam :) Już się poprawiam.

    @kontra- używasz słów, lecz wskazują one nie na prawdę, a jedynie na założenia, które a priori przyjąłeś. Zacznijmy od istoty, której bezprzyczynowe istnienie uznałeś za pewnik. Jeśli dopuszczasz, że jeden byt może istnieć bez przyczyny i początku, dlaczegóż to bez przyczyny i początku nie mógłby istnieć wszechświat? Stworzenie pojęcia Boga dla wyjaśnienia istnienia świata jest tylko cofnięciem się o jeden odcinek logiczny, które niczego nie wyjaśnia. Ale idźmy dalej- ów Bóg jest OSOBĄ! Słowo "osoba" wskazuje na odrębność, od czego jednak miałby być odrębny Bóg, kiedy na początku nie było niczego oprócz niego? Jego subiektywne poczucie "ja" miałoby pewien problem ze znalezieniem jakiegoś "nie-ja" względem którego mogłoby się wyodrębnić.
    Owa samoistna indywidualność jest według Ciebie źródłem wszystkiego, jak mniemam również kategorii etycznych? "W królestwie zła - przeciwnie. I tam również jest władca, tylko pojąć należy, że on sam z siebie także powstać nie mógł, bo tylko Jeden istnieje sam z Siebie"- a więc, jak piszesz, władca królestwa zła nie powstał sam z siebie. Co to nam mówi o naturze zła i jego prawdziwym źródle?

    Na koniec cytat z przykładem żelaznej logiki, do której powinienem się według Ciebie odnieść:
    "nteligencja nie wystarczy, aby pojąć to, co Święte. To, co Święte, objawia zawczasu się tylko takiej osobie, która pragnie tego co dobre dla innych przynajmniej w takim stopniu, jak dla siebie i dokłada starań, aby to pragnienie zrealizować. Dodam, że to nigdy nie jest zasłużone, ale trzeba postawić pierwszy krok, a Święte pomoże dokonać reszty z tego, co niemożliwe o własnych siłach."
    Szczerze Ci życzę, by Święte, o którym piszesz, pomogło.
  • @now 21:16:18
    To jasne, że wprowadzenie nie jest do dyskusji. Jest stwierdzeniem pewnego faktu, którego nie możesz w tej chwili dostrzec i jest poza Twoją logiką. No chyba, że dołożyłbyś starań :)

    Natomiast następna cześć, jak jednak przyznałeś, daje pewne pole do rozważań.

    Skupmy się na następującym fragmencie:
    //bezprzyczynowe istnienie uznałeś za pewnik. Jeśli dopuszczasz, że jeden byt może istnieć bez przyczyny i początku, dlaczegóż to bez przyczyny i początku nie mógłby istnieć wszechświat?//

    Z tego punktu widzenia - mógłby. Jednak wszechświat jako taki, nie będąc osobą, nie może posiadać intencji ani planów. Jest raczej procesem, w którym można wyodrębnić jakieś reguły i te reguły warunkują etapy procesu, przemiany itp. Abstrahując od tego, dlaczego miałby istnieć jakikolwiek zestaw reguł, jeśli nie byłoby żadnego powodu, aby one istniały... podobnie - dlaczego miałoby być cokolwiek, a nie nic, a ponadto - dlaczego tylko coś ograniczonego, a nie - nieskończonego....

    Jednak koronnym argumentem na pewien zamysł w tym wszechświecie jest powstanie życia. Istotnym pojęciem jest tu złożoność nieredukowalna. Nawet załóżmy, że nasi biologowie już rozumieją, jak funkcjonuje najprostsza komórka. Otóż najmniejszy fragment DNA, jaki może się powielać i zarazem generować środowisko niezbędne do tego procesu oraz wszystkie elementy tego środowiska niezbędne do tego procesu zanim nastąpiło pierwsze powielenie - oto taki nieredukowalny układ. Nie mógł on oczywiście powstać w wyniku ewolucji. Jeśli weźmiemy pod uwagę złożoność najprostszego takiego systemu - ze wszystkimi aminokwasami, białkami, mitochondrium, rybosomami itp, oraz fragmentami RNA, i - oczywiście - DNA składającym się - szacunkowo - z kilkuset tys. par zasad w idealnym porządku - w całości otoczone błoną cytoplazmatyczną, w której znajdują się niezbędne do zachowania homeostazy organella - to absurdem staje się hipoteza, że mogło to powstać samoistnie.

    Najprostsze odkryte DNA ma około 150tys, par zasad, ale jest to prawdopodobnie układ który "ewoluował wstecz", korzystając już innych istniejących organizmów:

    //Pomimo, że DNA obu bakterii prawie nie zwiera elementów "śmieciowych" (nie kodujących białka), prawdopodobnie nie są one zdolne do samodzielnego życia. Obie bakterie zaliczane są do organizmów symbiotycznych występujących w komórkach innych zwierząt.//

    Wystarczy spojrzeć, jak skomplikowane jest wnętrze komórki, jak niesamowita maszyneria tam działa:
    http://www.youtube.com/watch?v=B_zD3NxSsD8

    Czy chcesz mi powiedzieć, że to wszystko powstało "przypadkowo", w wyniku procesów stochastycznych? Że nie ma w tym planu?

    Teraz Twoje pytanie:
    // władca królestwa zła nie powstał sam z siebie. Co to nam mówi o naturze zła i jego prawdziwym źródle?//

    Jeśli Bóg jest miłością i źródłem wszelkiego dobra, to wszystko, co nie jest z Nim zgodne, jest złe, bo jest zaprzeczeniem dobra. Można spojrzeć na stworzenie jako na dobre. Jeśli ktoś je niszczy, to czyni zło. Czy można obarczyć winą za zło tego, kto stwarza, czy odpowiedzialność ponosi raczej ten, co niszczy? Zło jest oddzieleniem od dobra. Gdyby nie było wolności, nie byłoby to możliwe. Ale Bóg jest miłością i daje także wolność, a więc z całej przestrzeni możliwych zdarzeń i bytów, możemy wybierać i takie, które są związane z oddzieleniem od Niego. Gdyby nie dał możliwości czynienia zła, nie dałby tym samym wolności swojemu stworzeniu. Uczyniłby je ograniczonym, a on nie chce ograniczenia dla żadnego ze swoich dzieci. Chce, byśmy rośli, dojrzewali, rozwijali się nieskończenie. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie było wolności również w czynieniu zła. Ale to nie Bóg czyni zło, więc nie On jest tego zła źródłem. A jednak pozwala On na istnienie zła, bo gdyby nie pozwolił, nie spełniłby swojej obietnicy, że jesteśmy na Jego podobieństwo - a więc całkowicie wolni.
  • @kontra 22:02:39
    Nie mam wątpliwości, że jesteśmy częścią żywego, ewoluującego kosmosu. Jestem jak najdalszy od postawy redukcjonisty, który rozumie wszechświat jako rezultat sumy przypadkowych kombinacji. Jednak w mojej perspektywie założenie, że inteligencja, świadomość i potencjał do wzrostu cechują najgłębszą naturę rzeczywistości nie wymaga koncepcji zewnętrznego, wcześniejszego Boga. Koncepcji, która jak wskazałem w poprzednim poście, niczego nie wyjaśnia, bo powołuje byt obdarzony cechami w istocie sprzecznymi z założeniami, które mają udowodnić jego istnienie.
    Już tylko ta ułomna wiedza o złożoności i inteligencji procesów zachodzących zarówno w mikro- jak i makroskali, w mitochondriach i jądrach galaktyk skutecznie immunizuje mnie przed przyjęciem "na wiarę" twierdzeń jakiejkolwiek partykularnej religii. Widzę człowieka jako część ewoluującej rzeczywistości, istotę obdarzoną inteligencją oraz potencjałem do wzrostu i dojrzewania. Nie uważam za konieczne, by musiał wypierać się ogromnej części tego potencjału na rzecz wysiłku wiary.
  • @now 10:34:37
    Jeszcze raz. "Żywy, ewoluujący" w stosunku do kosmosu to za mało, żeby matematycznie usprawiedliwić powstanie chociażby pierwszego DNA.

    Ono nie mogło z niczego wyewoluować tylko musiało być gotowe w całości. Jeśli wygenerował je "kosmos", to musiał to uczynić właśnie w tym celu, aby powstało życie. W związku z tym był to plan, zamierzenie, intencja.

    Takie pojęcia jak "plan", "zamierzenie", "intencja" nie mogą dotyczyć bezosobowego tworu, jak zdajesz się pojmować kosmos. Najwcześniej pojawiają się one u zwierząt. Ale zwierzęta są niższe w hierarchii niż człowiek, a człowiek jest już osobą, personą (gr. "maską"). Maskę może założyć tylko byt świadomy swej odrębności, swego bytowania. Życie mógł stworzyć tylko byt wyższy w hierarchii niż człowiek, a więc musiał być co najmniej osobą, względnie czymś jeszcze głębszym niż osoba. Jednak, będąc wyższym niż człowiek, nie traci możliwości bycia osobą. Może być osobą, albo czymś więcej niż osoba, ale na pewno nie jest ograniczony do czegoś mniej niż osoba.

    Zauważmy, że człowiek, który jest np. intoksykowany, chory może tracić świadomość. Wskutek ograniczenia swych władz, staje się bardziej zwierzęciem niż osobą. Osoba to ktoś, kto może - będąc świadomym tego aktu - założyć "maskę" swej osobowości.

    Podsumowując:
    Rozumowanie to wskazuje wyraźnie, że Bóg nie może być czymś mniejszym niż osoba, musi być co najmniej osobą, względnie - czymś większym niż osoba. Nie może być to byt całkowicie bezosobowy, gdyż musiałby być co najmniej zwierzęciem lub prostym duchem, aby posiadać plany. Ale skoro stworzył tak złożone życie, to musi być czymś większym niż swoje stworzenie, a ludzie - którzy są Jego stworzeniami - są osobami. Bóg zatem także musi być CO NAJMNIEJ osobą, ale na pewno nie - czymś mniejszym niż osoba, bo byty bezosobowe - robaki, ślimaki, bakterie, są prostsze niż byty posiadające osobowość. Jednocześnie robaki, ślimaki, bakterie itp. są tak niesłychanie złożone, że żaden człowiek - mimo że jest już osobą - nie potrafiłby zaplanować ich stworzenia od podstaw.

    Kosmos bezosobowy nie może być zatem twórcą życia.
  • @kontra 14:58:15
    Rozumując, że"Życie mógł stworzyć tylko byt wyższy w hierarchii niż człowiek", dochodzimy do pytania, jak wysoki musiał być byt, który stworzył Boga? Czy był co najmniej Bogiem, czy też czymś jeszcze wyższym niż Bóg?
    Mam wrażenie, że zdajesz się postrzegać Wszechświat jako zdefiniowany przez czas i przestrzeń zbiornik materii, obiekt fizyczny, korpus. Nie o takim Wszechświecie mówię, jest on tylko szczególnym przejawem kreatywności wypływającej z natury rzeczywistości.
    W którymś z postów zadałeś pytanie, dlaczego istnieje raczej coś, niż nic. "Nic" nie może istnieć z definicji, inaczej byłoby "czymś". "Nic" nie istnieje w doskonały sposób i bez przyczyny, tak jak bez przyczyny i w doskonały sposób istnieje "coś".
  • @now 08:35:28
    Bóg jest z definicji Bytem Najwyższym. Nie może mieć zatem swego stwórcy. Byt Najwyższy zawiera w sobie całą nieskończoność nieskończoności, jakkolwiek byśmy próbowali ją zdefiniować. Nie można Go pojąć - z definicji. Można Go oglądać jedynie wskutek Jego woli, gdyż dla Niego wszystko jest możliwe.

    Wszechświat jest jedynie przejawem kreatywności Boga tak rozumianego. Jest wobec Niego pyłkiem tak samo małym jak cała nieskończoność. Jestem fizykiem w specjalności mechaniki kwantowej - może nie najlepszym, ale i tak daleki jestem od rozumienia wszechświata jako czegoś w rodzaju "korpusu", czy sztywnej bryły.

    Jakkolwiek niekostruktywna i absurdalna byłaby idea "niemożności istnienia niczego" wobec faktu, że jednak coś istnieje, to jednak teoretycznie mogłoby nic nie być i wówczas oczywiście nikt nie mógłby tego stwierdzić. Twoje rozumienie nicości, jako "nie mogącej istnieć z definicji" wypływa tylko z istnienia świadomości Twojej osoby. W niej masz zakodowaną głęboką intuicję bytu, której nic nie może zakłócić. Pojęcie 'nicości' kłóci się z Twoim doświadczeniem po prostu, jednak teoretycznie mogłoby nie być nic.

    Skoro jednak wiemy, że coś jest, to ważniejsza jest druga część mojego pytania - dlaczego zakładać, że to 'coś', co istnieje, miałoby być bytem ograniczonym? Wręcz przeciwnie - intuicja i głębsze rozumowania wskazują raczej, że skoro istnieje coś, to istnieje także nieskończoność. Jest ona emanacją Podstawy, którą jest Byt Najwyższy, czyli Bóg, jako ten który nie musi mieć żadnego uzasadnienia dla swego istnienia, gdyż istnieje sam przez się, z własnej woli i zawiera w sobie wszystko, co tylko zechce, gdyż jest to właściwość omnipotencji.

    Skoro doświadczenie w królestwie przyrody wykazuje, że osoba jest czymś wyższym niż byt bezosobowy, to przypisywać Bogu bytowość niższą niż osobowa, byłoby kłamstwem. Jak już więc stwierdziłem - nieskończony, wszechmogący Bóg jest co najmniej osobą, a jeśli zechce, czymś większym niż osoba. Innymi słowy: możemy Go widzieć, próbować pojmować przynajmniej jako osobę, ale nie jako coś niższego niż osoba.
  • @kontra 17:51:42
    Osoba jest tylko jedną z form ekspresji Źródła. Jest tylko projekcją, jak sam wspomniałeś- maską, szczególnym aspektem potencjału rzeczywistości. Przypisywać jej wartość absolutną, znaczy dla mnie tyle, co twierdzić, że odbicie w lustrze ludzkiej postaci jest o wiele bardziej wartościowe, niż odbicie słonecznych promieni czy kwiatu. Jest to ograniczona, względna perspektywa, która nie dostrzega, że podstawowym warunkiem pojawiania się odbić jest potencjał lustra.
  • @now 08:25:05
    Nasza dyskusja musi się w tym miejscu zatrzymać na kilka dni. Wyjeżdżam i do późnego niedzielnego popołudnia nie będę miał dostępu do sieci.

    Pozdrawiam.
  • @now 08:47:36
    Jeśli za bardzo Wam nie przeszkodzę, to chciałem zwrócić uwagę na treść notki pod którą rozgorzała Wasza dyskusja. Otóż w niej nie ma nic o dowodzie czy racjonalnym tłumaczeniu. Nie jest to więc naukowa rozprawa. Jest to notka o WIERZE. Treść tej wiary jest wynikiem zapisów ewangelii.

    Jezus jest Waszym Panem?
  • @christophorosscholas 17:45:48
    Jezus jest moim Panem. Ale pamiętajmy zarazem o fides jak i ratio. Wiara jest ważniejsza, jest łaską. Ale rozum może prowadzić do wiary i nigdy nie powinien od niej odwodzić. Jeśli treść rozumu - szukającego uczciwie Prawdy - zaprzeczałaby wierze, należałoby poddawać wiarę krytyce.

    Wiara i rozum muszą być spójne i dbali o to Ojcowie Kościoła - apologeci. Niektórym wystarczy sama wiara, gdyż widzą, doświadczają, jak ich ożywia. Ale są i tacy ludzie, u których rozum i wiara muszą się splatać w miłosnym uścisku Prawdy. Ci ludzie też są potrzebni, są oni dla rozumów zaślepionych kłamstwem, palcem wskazującym na Światło Prawdy.

    Wiele jest kłamstw, które przeszkadzają uwierzyć, gdyż człowiek - słusznie - będzie podążał za tym, co mu się jawi jako prawdziwe. Jeśli poddawany jest regularnie działaniu kłamstwa - a tak się dziś dzieje - to w wyniki propagandy ("imprintingu" kłamstwa) oprze swoje rozumowania i swoją filozofię na fałszywych przesłankach i będzie błędnie mniemał, że kieruje się ku prawdzie. Nie będzie ponosił za to pełnej winy i potrzebuje kogoś, kto go wywiedzie z krętej i ciemnej drogi na drogę prostą i jasną. Tam już ponosi odpowiedzialność za swoje wybory i rozum poprowadzi go ku wierze i ku Prawdzie, jeśli jego wola jest dobra.
  • @kontra 14:31:33
    "Jezus jest moim Panem."

    Co to znaczy?
    Czy znasz Jezusa Chrystusa?
  • @kontra 14:31:33
    Równowaga równowagą, ale tym razem o wierze było ;-).
  • @bar-bara 14:50:46
    A kysz! :-).
    Umawialiśmy się, że nie lubię jak u mnie gościsz. Skleroza? :-)
  • @christophorosscholas 18:48:21
    Przepraszam... Zacząłem dyskusję z Now, oburzony bluźnierstwem i chciałem pokazać, że nie ma podstaw do takiego postępowania. Ludzie, którzy bluźnią, w oczywisty sposób nie mają wiary, jednak oszukują się, lub są oszukani, uznając, że działają z pobudek racjonalnych, rozumowych, a zatem, że ich działania są usprawiedliwione. Nie ma innych płaszczyzn porozumienia między ludźmi wierzącymi poza emocjonalną i rozumową. Tu pozostaje jedynie argumentacja rozumu i stąd ta dyskusja raczej nie mogła mieć innego charakteru. Ale proszę zwrócić uwagę, że notka i tak już siedzi "w piwnicy", więc można uznać, że każda sensowna dyskusja pod nią jest cenna, nawet jeśli zahacza o temat jedynie częściowo. Czy możemy się zgodzić?
  • @christophorosscholas 18:48:51
    Ta "urocza" dama postanowiła jeszcze napisać "Dobrze slugo klamstwa, nie bede u ciebie pisala." - usunąłem ten komentarz. Pierwszy raz w życiu. No bo ile raz można prosić?
  • @kontra 10:08:20
    Kontra, ja się nie gniewam.
    Notka w piwnicy, a jakże!

    Zwracam uwagę tylko, że dyskusja nie na temat. Jeśli ktoś zajży to będzie świadom mojej intencji, że tym razem o decyzję wiary chodziło.

    Jednak jeśli dobrze Wam się rozmawia, to nie przeszkadzajcie sobie. Jesteście moimi gośćmi!
    Pozdrawiam
  • @ezaw 18:05:36
    Ezaw, możesz wyznać, że Jezus jest Twoim Panem?
    Pozdrowienia serdeczne
  • @now 08:25:05
    Bardzo dziwne stwierdzenie.

    Lustro jest czymś prostym, a ciało ludzkie - skomplikowanym.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31